Nowa Stepnica

Wolne Forum mieszkańców Gminy Stepnica

FELIETON: Polityka (nie)kulturalna

Szanowni Państwo!

Pewna korespondentka z całą życzliwością usiłowała mi wytłumaczyć, że nie znam historii i nie mam pojęcia, kim był Stalin. Za jego czasów panowała bowiem powszechna szczęśliwość. Gdyby wojnę wygrał Hitler, ta sama osoba nie zmieniłaby zapewne zdania o okresie szczęśliwości, która to szczęśliwość inne by tylko nosiła imię. Nic zatem dziwnego, że zwolennicy PKiN-u będą go bronili jak… chciałoby się powiedzieć niepodległości, ale niepodległość Polski jest dla nich ostatnią rzeczą, której by bronili.

Czy mamy prawo zatem dziwić się, że włodarze w dużych miastach utrzymują władzę, nawet nie fałszując albo tylko trochę fałszując wybory? Skoro udało się ludziom wmówić, że udowodnione oszustwo ani zwykła głupota nie dyskwalifikują kandydata, to co może go dyskwalifikować?

 
Tylko patrzeć, jak damy sobie wmówić, że patriotyzm to faszyzm, a faszyzm to brak podziwu dla zboczeńców. Takie przesłanie obecne jest w repertuarze teatralnym i w serialach telewizyjnych. W Teatrze Telewizji pojawia się od czasu do czasu listek figowy w postaci dobrego spektaklu, nadawane do raz, bez powtórek, jakimi cieszą się seriale propagujące zboczenie jako coś nie tylko normalnego, ale niekiedy wręcz pożądanego.

Najłatwiej wydawane są pieniądze podatników na działalność antypolską, co staje się normą, której należałoby się wreszcie przeciwstawić.

Jeśli nie weźmiemy się poważnie za kulturę, nie mamy najmniejszych szans na normalne suwerenne państwo, zarządzane przez uczciwych, mądrych ludzi.

Pozdrawiam i do następnej soboty

Małgorzata Todd

 
 
KOMENTARZ DO FELIETONU:

Ad. Cudze piersi  42/2018 (383)

Szanowna Pani Małgorzato

Tak rzeczywiście – to bardzo niepokojące zjawisko społeczne – skłonność sporej części naszych rodaków do wyboru na swoich przedstawicieli ludzi o mocno nadszarpniętej opinii lub wręcz ludzi o szemranej i kryminalnej przeszłości – czasami bardzo świeżej daty, a więc nie dającej się wytłumaczyć niepamięcią. Powody takiego stanu rzeczy jest zapewne wiele. Pozwolę sobie wyłuszczyć kilka, które według mojej opinii są kluczowe: 1. przyzwolenie na zło wynikające z przekonania, że tak naprawdę dobro nie istnieje – słowem wszyscy cwaniaczą, jeden bardziej, drugi mniej – wybieramy więc naszego już nam znanego cwaniaka. 2. sukcesywny upadek autorytetu Kościoła, jako nośnika etyki chrześcijańskiej. Niestety sam Kościół ostatnimi laty nie potrafi w sposób zdecydowany bronić pryncypiów chrześcijaństwa, brnąc coraz bardziej w pułapkę poprawności politycznej. I obecnie zbiera tego owoce. Kościół osłabiony i niekonsekwentny w swoich działaniach coraz częściej zagoniony jest w narożnik i obrywa na całego. W Polsce cegłówką sporych rozmiarów rzucił „w okno” Kościoła Smarzowski filmem „Kler”. Przerysowane i jednostronne przedstawione problemy Kościoła pokazane w tym filmie (zrobionym zresztą bardzo profesjonalne), nie robią większego wrażenia na odbiorcy, który ma pewną wiedzę i dystans do takiego przekazu, natomiast uczynią ogromne spustoszenie u ludzi nie mających takiej wiedzy i dystansu, a więc u zdecydowanej większości Polaków (z tego faktu dobrze zdawali sobie sprawę twórcy filmu). 3. wykreowanie licznej rzeszy naszych rodaków o cechach aspołecznych, czyli pozbawionych myślenia w kategoriach szerszych niż osobiste dobro. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest zanik poczucia więzi narodowej. Patriotyzm jest dla wielu naszych rodaków fantasmagorią. Tą chorobą dotknięte zostały przede wszystkim tzw. elity i liczna rzesza Polaków, którym się wydaje, że nimi są. Jak skuteczna może być polityka rugowania z narodu poczucia patriotyzmu – pokazał dobrze pewien Polak, który podróżując po Syberii w latach 30-tych XX w. skonstatował, że Polacy tam żyjący, potomkowie zesłańców powstań – listopadowego i styczniowego, mają świadomość narodową na poziomie owcy domowej. 4. „Szczodre” limitowanie informacji płynących do społeczeństwa na temat działań rządu. Niestety przedstawiciele obecnej ekipy rządowej nie rozumieją, albo nie chcą rozumieć (z jakiś powodów bliżej nam nieznanych, możemy jedynie się ich domyślać), że działania traktujące naszych rodaków podobnie jak czynili to ich polityczni poprzednicy (czyli jak niekumatą niczego tłuszczę), jedynie z tą różnicą, że okraszone po wierzchu retoryką patriotyczną, to droga donikąd.

Pozdrawiam Panią serdecznie – Ewa Działa-Szczepańczyk

2 komentarze

  1. Można się zgodzić że po okresie tzw.transformacji jedno pokolenie zostało stracone. Myślę jednak że nie tak do końca, to jest tak jak w sadzie, są zdrowe drzewa i wydają zdrowe owoce, jak i chore, które wydają zgniłe owoce. Były i są domy gdzie kultywowany jest patriotyzm, znam ludzi którzy mienią się pokoleniem Jana Pawła II. W tej chwili są to już dorośli ludzie, pozakładali rodziny, mają dzieci, które są wychowywane
    w duchu nauk JP II., miłości do ojczyzny, patriotyzmu, że są jeszcze inne wartości, nie tylko dobra materialne, że nie zawsze trzeba mieć, za to zawsze trzeba być. Jedni już to wiedzą, inni zaczynają to dostrzegać. Po prostu powoli jak z letargu Polacy zaczynają się budzić.I tu jest nadzieja na przyszłość.

    Najlepsze: Dobre 3 Słabe 0

Dodaj komentarz

Optionally add an image (JPEG only)