Nowa Stepnica

Wolne Forum mieszkańców Gminy Stepnica

Narobiłem dużo, narobię jeszcze więcej – Krok 1

Fot. Pułkownik AW czyta w skupieniu …

 

Podchwytując zainincjowaną już przez Wójta kampanię informacyjną – zapewne wywołana niepokojem przed głosowaniem nad Absolutorium – warto wspomnieć parę informacji podanych przez niego samego wcześniej – uzupełniając je o powszechnie dostępne źródła takie jak internet oraz wypowiedzi jego podwładnych.

Za punkt wyjścia do dyskusji weźmiemy własną ulotkę Sz.P. Modelowego Kandydata. Po po pierwsze dlatego, że w ulotkach politycy jednak lubią obiecywać – a obietnice to ważna dla wyborców sprawa. Po drugie bo politycy lubią koloryzować i warto ich sprawdzić. Zaś po trzecie, bo trudno jednak założyć, że ktoś może do tego stopnia upaść na głowę aby utajniać treść ulotki wyborczej albo uważać za zakazane rozpowszechnianie jej treści. Może jednak będziemy mieli precedens.

Krok 1 – czyli modelowy życiorys kandydata

Nie ma chyba wątpliwości, że Andrzej musiał przejść długą drogę zanim dochrapał się wreszcie tego wójtowego stolca. Kariera dzieli się na część oficjalną oraz tę mniej oficjalną. Części nieoficjalnej ze względów opisanych dalej podać nie można.

Na pierwszy ogień bierzemy jego własne słowa:

Za drugie źródło posłużyło to stare poczciwe google.com. Pan Pułkownik ma bardzo wysokie pozycjonowanie w tej wyszukiwarce i można go po samym nazwisku znaleźć już na drugiej pozycji. Pierwszy jest jakiś tam przypadkowy były wojewoda warszawski.

Czytamy tam dalej, że w 1974 r. świeżo upieczony chorąży Andrzej został żołnierzem zawodowym Zwiadu WOP w Pomorskiej Brygadzie WOP w Szczecinie. Wiemy to ponieważ Andrzejowi zachciało się paszportu i zostało to odnotowane w Karcie Pz-35 z kartoteki paszportowej Biura Paszportów MSW; akta o sygn. EASz 093501.

Dla niezorientowanych Zwiad WOP, to nie były Wojska Ochrony Pogranicza. Kadra zawodowa jednostki, oficerów tej komórki nazywała się – „spółdzielnią ucho” albo – „zwiadem sołtysim”, albo „wywiadem sołtysim”. Zwykły WOP żadnej lustracji oczywiście nie podlega. Podlegają natomiast wojskowe organa komunistycznego aparatu represji (Zwiad WOP, WSW, Informacja WP itd.). Zwiad WOP miał niezależną sieć własnych TW, informatorów, zbierał na własną rękę materiały kompromitujące, tworzył własne archiwa etc.

“Zwiad WOP jest wymieniony w ustawie lustracyjnej jako jeden z organów bezpieczeństwa, o służbie w którym osoba ubiegająca się o funkcję publiczną powinna powiadomić w oświadczeniu lustracyjnym. – Zwiad wykonywał czynności operacyjne, ściśle tajne, w tym zwalczał opozycję demokratyczną i współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. Dlatego istnieje obowiązek ujawnienia faktu służby w tej jednostce WOP” – mówi prokurator Agnieszka Rusiłowicz z Oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN w Białymstoku

K.Kąkolewski w „Generałowie giną w czasie pokoju” opisuje kontrolowany ruch graniczny w PRL:

Fronkiewicz wypróbowany w czasie wojny w jednej z najtrudniejszych operacji sowieckich – współdziałania z Gestapo, otrzymał po wojnie zadanie zorganizowania Zwiadu Wojsk Ochrony Pogranicza, czyli jeszcze jednej komunistycznej służby kontrwywiadowczejFormalnie WOP był departamentem Ministerstwa Obrony Narodowej, a Zwiad WOP  nosił miano dodatkowe III Oddziału Głównego  Zarządu Informacji Wojskowej. Mieli więc podwójną a nawet potrójną podległość. Ich operacje podporządkowane były GRU i Śmierszy w Moskwie, a w rzeczywistości szefem Fronkiewicza był sowiecki generał  Gwidon Czerwińskij (foto), dowódca polskojęzycznego WOP. Osoby te były bardziej zaufane bo przeznaczone do najważniejszych gier politycznych, do których niezbędne było nielegalne przekraczanie granicy w jedną i w drugą stronę. Najbardziej tragiczne były inspirowane przez agentów UB i Informacji Wojskowej ucieczki wyższych oficerów WiN, które kończyły się w rękach Zwiadu WOP (http://tnij.com/x45vX)

Andrzej nie poprzestał jednak na Zwiadzie WOP bo w 1978 r. został także członkiem ORMO. Ale chyba poszedł do tego ORMO z całkiem utylitarnych powodów bo już rok później w 1979 r. pojawiła się jego praca dyplomowa w Wyższej Szkole Oficerskiej MSW im. Feliksa Dzierżyńskiego (foto) pt.: “Socjologiczny aspekt współpracy z siecią tajnych współpracowników w warunkach Pomorskiej Brygady Wojsk Ochrony Pogranicza w latach 1970-1978”. Wychodzi na to, że Andrzej dużo się w terenie nie napracował bo wtedy studiował a ta szacowna placówka oświatowa mieści się akurat w Legionowie pod Warszawą zaś “studia” trwały tam wtedy mniej więcej trzy lata. Materiał na “pracę” faktycznie jednak zahacza o WOP i to w okresie aż 8 lat. Ale to był dopiero dyplom “technika”. Gdyby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości to polskie Sądy w wielu swoich wyrokach wskazały, że szkoła w Legionowie pracowała faktycznie na potrzeby SB i kształciła jej kadry.

Pęd do nauki Andrzeja nie opuszczał i już w 1985 r. obronił pracę magisterską w Instytucie Kryminalistyki i Kryminologii Akademi Spraw Wewnętrznych w Warszawie pt.: “Modelowe cechy kandydatów na tajnych współpracowników wykorzystywanych do zabezpieczenia przedsiębiorstw połowów dalekomorskich i usług rybackich “Gryf”, “Odra” i “Transocean” przez Pomorską Brygadę Wojsk Ochrony Pogranicza w ramach spraw obiektowych. Wybrane zagadnienia”. Takie przednie studia pewnie trwały przynajmniej cztery lata więc Andrzej znowu za dużo nie zdążył się napracować w terenie ale za to posiadł bezcenną, praktyczną wiedzę terenową – i to bezpośrednio z akt rozpracowanych i aktywnych Kandydatów na Tajnych Współpracowników.

No a później już niestety skończyła się strzelnica i zabawy z kukiełkami no trzeba było wreszcie iść do brudnej roboty w terenie – Andrzej właśnie skończył 34 lata.

Mało o tej robocie wiadomo – z przyczyn oczywistych – poza pewnymi pikantnymi szczegółami o czym dalej. Sam Andrzej utrzymuje, że walczył z przemytem, nielegalną imigracją oraz zawracał niesfornych kajakarzy zmierzających na Borholm. Robota była ciężka – po naszej stronie Andrzej a “po niemieckiej na przejściach Stasi, a na zielonej granicy Grenzgruppe” – wspomina. Podobno robił w Kołbaskowie. Nawiasem mówiąc to Stasi też uważała Dzierżyńskiego za swego duchowego ojca (foto: Talerz przyjaźni od braci enerdowców w Muzeum Feliksa Dzierżyńskiego na Białorusi) 

Minęło jednak zaledwie sześć lat od dyplomu za modelowych kandydatów i w kwietniu 1991 już major Andrzej stanął na czele tworzonego przez siebie wydziału Kontroli Ruchu Granicznego POSG. Stasi niestety szlag trafił. W międzyczasie ustrój się zmienił.

Gdzieś tak po trzech latach, tj. w 1994 r. Andrzejowi zaginęły dwie, dość pechowe, tajne notatki służbowe. Andrzejowi nie było spieszno ze zgłoszeniem tego faktu bo zawiadomienie do prokuratury wpłynęło dopiero 16 sierpnia … 2000 r. Sama prokuratura trochę zgłupiała bo Komendant POSG, już wtedy pułkownik Wyganowski (ach te stachanowskie tempo awansów!), pisząc zawiadomienie o przestępstwie, wskazywał jednocześnie, że… nie doszło do przestępstwa. To nowatorskie podejście Andrzeja do formy i treści zawiadomienia o przestępstwie nie znalazło uznania w oczach prokuratora, który uznał to za jakaś szatańską podpuchę i sprawę umorzył.

Wyganowski jednak wyczuł pismo nosem bo dotychczas wszystkie notatki kierował chyba raczej do swojego szefa – czyli podpułkownika R. W kwietniu 2000 roku w POSG w Szczecinie pojawiła się komisja z Komendy Głównej, badająca okoliczności nielegalnego zakupu sprzętu technik specjalnych. Zakup sprzętu do obserwacji – bo o takie wyposażenie chodziło – miał zostać dokonany w Berlinie, bez wymaganych zezwoleń, wbrew przepisom, z fałszowaniem rachunków włącznie. Kupował podpułkownik Janusz R., szef Wydziału Ochrony Granicy Państwowej POSG.

W szafie pancernej szefa Wyganowskiego – podpułkownika R. znaleziono narkotyki, fałszywe pieniądze, taśmy magnetofonowe z podsłuchu prokuratorskiego z lat 1992 – 1994 (które w prokuraturze figurowały jako zniszczone) i – co najciekawsze – pięćdziesiąt dokumentów sporządzonych przez podlegających mu funkcjonariuszy o zaobserwowanej na granicy korupcji i innych nieprawidłowościach w samej straży.

Notatki dotyczyły na przykład informacji o nieuzasadnionym odstępowaniu przez pewnych funkcjonariuszy od czynności służbowych, niepodejmowaniu decyzji o dokonaniu przeszukań miejsc, w których był przechowywany towar pochodzący z przemytu, o braku zgody na dokonanie przeszukań i zatrzymań osób poszukiwanych listami gończymi – mówił jeden z oficerów, którzy napisali do ministra Marka Biernackiego alarmujący list o sytuacji w pomorskim oddziale.

Służbowe informacje o nieprawidłowościach składane popułkownikowi Januszowi R. swój bieg kończyły w jego szafie pancernej zamiast w prokuraturze. Podpułkownika oprócz oficerów podpisanych pod listem do szefa MSWiA obciążyło jeszcze kilkunastu innych funkcjonariuszy. 

Komenda Główna SG przyznała, że kontrola faktycznie stwierdziła wiele nieprawidłowości w Pomorskim Okręgu Straży Granicznej, za które odpowiedzialni byli podpułkownik Janusz R. i szef oddziału pułkownik Andrzej Wyganowski.

Podpułkownik R. wywinął się klasycznie – Napisał raport o odejściu ze służby i zachorował, a przynajmniej dostał zwolnienie lekarskie, co praktycznie uniemożliwiło wszczęcie przeciw niemu postępowania dyscyplinarnego – wyjaśniał później pułkownik Dylewski. Na nieszczęście R. zachorował na coś takiego co uniemożliwiło dalsze zeznania w prokuraturze czyli na .. domyślcie się sami.

Ale przynajmniej prokurator przestał mu wypisywać korespondencję typu: „poprzez niewłaściwe zabezpieczenie i przechowywanie środka psychotropowego w postaci siarczanu amfetaminy – jak miał w zwyczaju to wcześniej.

Kilka miesięcy po R. w grudniu 2000 roku przeniesiono na emeryturę czterdziestokilkuletniego Wyganowskiego. W grę wchodziło jeszcze postępowanie dyscyplinarne (w/g “Rzeczpospolitej”)

W służbach się nie dyskutuje, jeśli jest polecenie – rżnął służbistę Wyganowski przed dziennikarzami.

Gdyby dowództwo Straży Granicznej i kierownictwo ministerstwa uznały, że w pomorskim oddziale nie działo się nic złego, to by nie odwoływały pułkownika Wyganowskiego – odparował wiceminister Spraw Wewnętrznych Antoni Podolski.

 

Na osłodę dwa lata po przejściu na emeryturę nasz Andrzej został Wójtem Gminy Stepnica.

I jest nim do dnia dzisiejszego.

 

Drobna uwaga odnośnie protokołu dyplomatycznego. Panu Andrzejowi powinien do zdjęcia ustawiać się zaraz obok Japończyków. Ci Duńczycy niestety nieco przysłaniają gwiazdy nawet dużego formatu.

Źródła:

Rzeczpospolita Online:

Szafa podpułkownika R.: 
http://archiwum.rp.pl/artykul/320740_Szafa_podpulkownika_R.html

Posłowie domagają się wyjaśnień: http://archiwum.rp.pl/artykul/321528_Poslowie_domagaja_sie_wyjasnien.html

Akt zemsty czy sprawiedliwości: 
http://archiwum.rp.pl/artykul/323795_Akt_zemsty_czy_sprawiedliwosci.html

Minister zaprzecza, my mamy świadkówhttp://archiwum.rp.pl/artykul/322929_Minister_zaprzecza_my_mamy_swiadkow.html

Instytut Pamięci Narodowej

Biuletyn Informacji Publicznej IPN, Dane osoby z wykazu osób publicznych
http://katalog.bip.ipn.gov.pl/showDetails.do?idx=W&katalogId=3&subpageKatalogId=3&pageNo=1&nameId=16397&osobaId=29445&

Muzeum Polskich Formacji Granicznych: 
http://www.muzeumsg.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=28%3Astra-graniczna-od-1991&catid=2%3Arys-historyczny&Itemid=15&limitstart=13

Nasza Klasa – Wyższa Szkoła Oficerska im. Feliksa Dzierżyńskiego: 
http://nk.pl/school/75914

Helsińska Fundacja Praw Człowieka -Proces lustracyjny w sprawie prof. Mirosława Wyrzykowskiego:
http://www.hfhrpol.waw.pl/przeszlosc-rozliczenia/aktualnosci/proces-lustracyjny-w-sprawie-prof-miroslawa-wyrzykowskiego-prawomocnie-zakonczony.html

Odkryjmy Białoruś, Muzeum Feliksa Dzierżyńskiego:
http://odkryjmybialorus.blox.pl/2008/11/Muzeum-Feliksa-Dzierzynskiego.html

Tagi: , , , , , , , ,

90 komentarzy

  1. Moskovskaya nie wystarczy na ukojenie 😜

  2. Jakim dyplomatom Służba Bezpieczeństwa zakładała podsłuchy? Kto stoi za morderstwem syna Bolesława Piaseckiego? Teczki osobowe esbeków i innych funkcjonariuszy komunistycznego reżimu – to wszystko, i znacznie więcej, znajdzie się w materiałach, które w 2016 r. wyłączono z tzw. zbioru zastrzeżonego i zostaną wkrótce ujawnione przez IPN na stronach internetowych. Chodzi o setki stron wykaz kilku tysięcy dokumentów.

    W wykazie, który w drugiej połowie stycznia zamierza opublikować IPN, mogą znaleźć się również dane osób, które obecnie pełnią istotną rolę w życiu publicznym.

    […]

    http://niezalezna.pl/91968-nieznane-akcje-sb-morderstwa-teczki-esbekow-ipn-ujawni-tajne-akta

  3. To już pewne:

    Prezydent podpisał ustawę obniżającą emerytury i renty byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL

    Prezydent Andrzej Duda podpisał tzw. ustawę dezubekizacyjną obniżającą emerytury i renty byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL oraz ich rodzin. Świadczenia dla nich nie będą mogły być wyższe niż średnie emerytury i renty wypłacane przez ZUS.

    O podpisaniu w czwartek przez Andrzeja Dudę ustawy poinformowano dziś na stronie internetowej prezydenta.

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/prezydent-andrzej-duda-podpisal-tzw-ustawe-dezubekizacyjna/w4yhn9s

  4. w plotki na jego temat – prawda jest znacznie gorsza 🙂

  5. kolejny raz czytam o Panu wójcie…że byl tw..nie wiedzialem….przepraszam pana polonke ze go potepialem..myslalem ze wieksze zlo odsune a wieksze zlo przyszlo do nas do stepnicy…..nie dosc ze zbieracz ludzkich tajemnic to jeszcze tajny..i ormowiec ….wierzcie mi polonka to pikus przy tym “pulkowniuku” a zona mi mowila taki fajny czlowiek…kupil mnie moich bliskich….swym miernym czarem…chcielismy innej stepnicy…chcielismy kogos innego a przyszedl gosc…przepraszam wyborcow ze tak zle wtedy ulokowalem swe uczucia polityczne….nigdy nie bylem w zadnej partii..tylko raz w stepnicy radnym…..pomagalem temu panu wygrac wybory..a jak wygral stalem sie malo potrzebny…..
    moze pawel patrzy tam z gory i mysli “oszukal nas” jak go ujrzalem w hipermarkecie..uciekalem….wstyd mi przed ludzmi w stepnicy ze dalem sie tak oszukac….
    wazne ze Bob budowniczy buduje pomniki..swej naczelnej mysli tworczej..jak sadze nie jest to osoba zbyt inteligentna…/czytaj sprytna jest i przebiegla/otoczyla sie sami wiecie z kim i andrzejek plonie i drugi andrzejek zyje …samo zycie a pani doktor tez sie lekko splaszczyla..smutne to ..
    ten czlowiek zmanipulowal cala gmina i wierzcie bedzie go trudniej wywalic niz polonke …on jak kleszcz sie wpil../nie ma aluzji do marka/i pije az zdechnie na serce bo jest co raz grubszy
    pozdrawiam pana panie andrzeju..dobrego samopoczucia..

  6. Stanisław Hoc, ekspert Platformy Obywatelskiej w Komisji ds. Służb Specjalnych jest jedną z osób wymienionych w dokumencie ABW „Współpraca SB MSW PRL z KGB ZSRR w latach 1970-1990 – próba bilansu”. Hoc jest absolwentem czteroletnich studiów habilitacyjnych w Wyższej Szkole KGB w Moskwie. W opracowaniu Agencja przyznaje, że byli funkcjonariusze SB, współpracujący z KGB, są zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa.

    O najnowszym opracowaniu ABW pisze „Nasz Dziennik”, który ujawnił, że publikacją zajmie się na jednym z posiedzeń sejmowa speckomisja, której zadaniem jest nadzorowanie służb specjalnych.

    Portal niezalezna.pl dowiedział się, że w opracowaniu ABW wymienia się Stanisława Hoca. Obecnego eksperta sejmowej speckomisji, o którym „Gazeta Polska Codziennie” pisała już w sierpniu zeszłego roku.

    „Prof. Stanisław Hoc, doradca i darczyńca Platformy Obywatelskiej, do 1990 r. był funkcjonariuszem Departamentu II MSW. Jest także absolwentem czteroletnich studiów habilitacyjnych w ZSRS” – pisała Dorota Kania w tekście „Szkolony przez Moskwę esbek ekspertem PO”.

    „Ze zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej akt osobowych funkcjonariuszy służb specjalnych PRL wynika, że Stanisław Hoc karierę rozpoczął w Komendzie Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Opolu w październiku 1969 r. Przez kolejne lata wspinał się po szczeblach esbeckiej kariery – w 1983 r. trafił do Departamentu II MSW” – można było przeczytać w „Codziennej”. – „Stanisław Hoc w styczniu 1977 r. został skierowany na szkolenie do Związku Sowieckiego. W tym czasie był już wykładowcą Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie, która kształciła kadry służb specjalnych PRL i Milicji Obywatelskiej” – informowała autorka tekstu, który w całości zamieszczamy poniżej.

    W sierpniu 2012 r. Hoc był kierownikiem Samodzielnej Katedry Prawa Karnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu w Opolu. Wykładał również na uczelni Łazarskiego w Warszawie. A co najważniejsze jako ekspert m.in. z dziedziny ochrony tajemnic niejawnych jest konsultantem Platformy Obywatelskiej w sejmowej komisji ds. służb specjalnych.

    Sytuacją zbulwersowany jest poseł PiS Tomasz Kaczmarek, który w rozmowie z niezalezna.pl uważa, że Stanisław Hoc powinien mieć natychmiast cofnięty certyfikat dostępu do informacji ściśle tajnych. Równocześnie ma wątpliwości, czy tak się stanie. – Mało to prawdopodobne w Polsce Donalda Tuska, gdzie służby specjalne są w rozsypce – tłumaczy nam poseł Kaczmarek, który jako „co najmniej wielce niestosowne” uważa, że Stanisław Hoc, którego nazwisko pojawia się w opracowaniu ABW o byłych funkcjonariuszach Służby Bezpieczeństwa, obecnie jest ekspertem komisji nadzorującej pracę m.in ABW.

    http://niezalezna.pl/39585-dokument-abw-o-bylych-esbekach-w-nim-ekspert-po-komisji-nadzorujacej-abw

    • wcześniej nie udało mu się awansować na generała
      to teraz będzie awansował z wójta na burmistrza
      (przy pomocy kolesi bo chodzą słuchy,że awans na burmistrza ma
      w kieszeni ,,Po trupach do celu?”’

  7. Już 12 tys. ubeków przegrało procesy o emerytury obniżone na podstawie ustawy dezubekizacyjnej – informuje “Rzeczpospolita”.

    Sejm uchwalił ustawę w listopadzie 2009 r. i od tamtej pory na wokandę warszawskiego Sądu Okręgowego trafiło ponad 15 tys. pozwów.

    Ponad 12 tys. spraw już zostało rozpoznanych i w większości pozwy zostały oddalone; spodziewamy się kolejnej fali pozwów – mówi sędzia Maja Smoderek, rzeczniczka sądu.

    Sąd uwzględnia odwołania tylko w dwóch przypadkach – nie zgadza się na obniżkę świadczenia za okres nauki w szkole policyjnej w Legionowie oraz gdy świadczenie przeszło na wdowę w formie renty rodzinnej.

    Do tej pory zmniejszono świadczenia 17 738 b. funkcjonariuszom. Jak wylicza rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak, 17,5 tys. świadczeniobiorców złożyło już odwołania.

    Stołeczni sędziowie słusznie więc obawiają się nowych pozwów – już niedługo może wpłynąć do nich następne 2,5 tys. spraw.

  8. Prof. Stanisław Hoc, doradca i darczyńca Platformy Obywatelskiej, do 1990 r. był funkcjonariuszem Departamentu II MSW. Jest także absolwentem czteroletnich studiów habilitacyjnych w ZSRS.

    Ze zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej akt osobowych funkcjonariuszy służb specjalnych PRL wynika, że Stanisław Hoc karierę rozpoczął w Komendzie Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Opolu w październiku 1969 r. Przez kolejne lata wspinał się po szczeblach esbeckiej kariery – w 1983 r. trafił do Departamentu II MSW, gdzie zajmował się m.in. analizą informacji na temat działalności wywiadów zachodnich.

    Stanisław Hoc w styczniu 1977 r. został skierowany na szkolenie do Związku Sowieckiego. W tym czasie był już wykładowcą Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie, która kształciła kadry służb specjalnych PRL i Milicji Obywatelskiej.

    Po zlikwidowaniu SB Stanisław Hoc w 1990 r. został wiceszefem kontrwywiadu Urzędu Ochrony Państwa. W czasie pracy w UOP przełożonym Hoca był Konstanty Miodowicz, obecny poseł Platformy Obywatelskiej.

    Aktualnie Hoc jest kierownikiem Samodzielnej Katedry Prawa Karnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu w Opolu. Wykłada również na uczelni Łazarskiego w Warszawie. Jako ekspert m.in. z dziedziny ochrony tajemnic niejawnych jest konsultantem Platformy Obywatelskiej w sejmowej komisji ds. służb specjalnych.

  9. http://www.youtube.com/watch?v=55vMO5LzMHM

    Najnowszy teledysk do utworu Justyny Steczkowskiej – “Skłam” (pochodzący z jej najnowszej płyty “XV” – premiera 2 kwietnia) przedstawia całe spektrum emocji i stanów, które towarzyszą wszystkiemu co związane z kłamstwem. Klip jest wynikiem współpracy wokalistki wraz z młodym artystą – fotoplastykiem Michałem Pańszczykiem podpisującym się pod swoimi realizacjami pseudonimem thedreams (odpowiedzialnym za całą wizualną sferę projektu XV).

    W teledysku, który jutro będziecie mogli zobaczyć w Onecie justyna występuje w ekstrawaganckiej stylizacji w towarzystwie dwóch dogów niemieckich. Świat przedstawiony w teledysku niepokoi wzbudzając skrajne emocje a słowo “Grzech” przestaje być jednoznaczne.

    Tutaj nieco inny teledysk: http://muzyka.onet.pl/wideo/justyna-steczkowska-sklam,45841,w.html

  10. “Zapamiętajcie, że za nieszczerość i tchórzostwo zawsze trzeba płacić. Nie wyobrażajcie sobie, że przez całe lata można uprawiać służalczą propagandę na rzecz radzieckiego lub też jakiegokolwiek innego reżimu, a potem powrócić nagle do intelektualnej przyzwoitości. Raz się skurwisz – kurwą zostaniesz.”
    George Orwell

  11. http://www.youtube.com/watch?v=E9JoOh9fBR0

    Wujek „dobra rada” vel „diagnoza” – BAN 2-tygodnie.
    Odpocznij sobie.

    Szczegóły zobacz sobie w galerii trolli.
    Moderacja – pkt.3

    papa

    • W pełni popieram tą decyzję. To co wczoraj wyrzucił z siebie ten troll było tak żenujące, że wszelki komentarz był zbyteczny. Może się dziecko kultury nauczy. Ciekawy opis w galerii. Kopiuje swoje wypociny? Po co, żeby innym pokazać swoją marność? 😉

    • kurcze, przegapiłem zabawę

      • To nie była zabawa. Po prostu jakiś frustrat wyrzucił z siebie cały jad jaki posiadał. Nieudolnie, niegramatycznie i próbując obrazić ludzi, którym do pięt nie dorasta. Nie warto na coś takiego tracić czasu 😉

        • Jak niegdyś pisałam, strona NS pełni czasem także rolę terapeutyczną 😉
          Jak ktoś nie ma argumentów w dyskusji – atakuje personalnie ( ale to też tylko jednostki o określonym poziomie prymitywizmu). Ja mam nadzieję, że osobnik ów wylał całą żółć z siebie, bo nadmiar w organizmie ponoć wątrobę może poważnie uszkodzić. Wierzę, że troll wrócił do zdrowia, oczywiście fizycznego 🙂
          Pozdrawiam

  12. Z ostatniej chwili!!! Obrona Cywilna się zbroi – wiedz, że coś się dzieje! 😀

    W dziewięć par gumofilców, budzik, aparat do obserwacji wybuchów jądrowych, dwa rowery i wiele innych gadżetów powinna zostać wyposażone drużyna Obrony Cywilnej, którą powołał właśnie wójt gminy Czeremcha. Po co nam takie coś? – pytają mieszkańcy sennej przygranicznej osady.

    Opatrzone numerem porządkowym 107/12 zarządzenie wójta ukazało się w gminnym Biuletynie Informacji Publicznej w zeszły piątek. Niepozorny dokument szybko wypatrzyli mieszkańcy Czeremchy.

    […]

    – Nasza gmina boryka się z deficytem. Kto za to wszystko zapłaci? – podsumowuje Czytelnik.

    Wójt Czeremchy Jerzy Szykuła podkreśla, że od wydania zarządzenia do utworzenia gminnej drużyny alarmowania i wykrywania Obrony Cywilnej droga nie jest krótka i że cała operacja znajduje się na razie w fazie “dokumentacji i rozmyślań”. Po bliższe informacje odsyła do kpt. Roberta Wojtkowskiego zajmującego się w urzędzie gminy obronnością.

    – Te pytania są śmieszne. Przecież ustawa o powszechnym obowiązku obrony nakłada obowiązek utworzenia takiej formacji na każdą gminę. Więcej, powinniśmy to zrobić już kilka lat temu – irytuje się Robert Wojtkowski.

    http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,11059316,Czeremcha_szykuje_sie_na_nuklearna_apokalipse.html

    Czy gmina Stepnica szykuje się też na nuklearną apokalipsę? 😀

  13. – Były szef Sztabu Generalnego WP Henryk Szumski nie żyje. Zmarł ugodzony nożem przez swojego 38-letniego syna – potwierdza policja. Sprawca został zatrzymany.

    Jak podało RMF FM, ciało generała znaleziono w jego domu w Komorowie pod Warszawą.

    Pytany o tę sprawę rzecznik stołecznej policji młodszy inspektor Maciej Karczyński powiedział PAP,
    że ok. godz. 20 w poniedziałek w jednym z podwarszawskich domów policja zatrzymała 38-letniego
    Krzysztofa Sz. “Z informacji funkcjonariuszy wynika, że mężczyzna wszedł do domu ojca i ugodził go
    nożem” – poinformował.

    W tym czasie w mieszkaniu znajdowała się m.in. żona generała. “Henryk Sz., mimo podjętej reanimacji
    zmarł” – powiedział Karczyński.

    Mężczyzna został zatrzymany. Policja zabezpieczyła miejsce i przesłuchuje świadków.

    Henryk Szumski miał 71 lat. Szefem Sztabu Generalnego był w latach 1997-2000. (PAP)

    • Henryk Szumski (ur. 6 kwietnia 1941 – zm. 30 stycznia 2012) – generał broni Wojska Polskiego. W latach 1961-1964 był podchorążym Oficerskiej Szkoły Wojsk Pancernych im. Stefana Czarnieckiego w Poznaniu. Od 1964 był dowódcą plutonu, a następnie kompanii w 68 Pułku Czołgów Średnich w Budowie. W latach 1968-1971 był słuchaczem Akademii Sztabu Generalnego im. gen. broni Karola Świerczewskiego w Rembertowie. Po ukończeniu studiów został przydzielony do 24 Pułku Czołgów Średnich w Stargardzie Szczecińskim, w którym pełnił funkcję szefa sztabu, a następnie dowódcy pułku.

      Podczas dowodzenia 16 Kaszubską Dywizją Pancerną w Elblągu został skierowany na studia do Wojskowej Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR im. Klimenta Woroszyłowa w Moskwie. Ukończywszy ją w 1980 objął dowództwo w 12 Dywizji Zmechanizowanej im. Armii Ludowej w Szczecinie.

      W grudniu 1981 kierował pacyfikacją strajku w Stoczni Szczecińskiej i innych szczecińskich zakładach pracy. Drogą wodną dokonano desantu na położoną na wyspie Stocznię “Gryfia”. Podporządkowane płk. Szumskiemu oddziały wojskowe wjechały na teren PP “Polmozbyt” i PP “Wutech”.

      11 października 1982 roku Minister Obrony Narodowej wyróżnił go wpisem do “Honorowej Księgi Czynów Żołnierskich” za “za wzorową służbę i pracę w Siłach Zbrojnych Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej oraz szczególne zasługi dla socjalistycznej Ojczyzny w okresie stanu wojennego”. W 1983 otrzymał nominację na stopień generała brygady.

      W latach 1984–1986 był szefem sztabu w Pomorskim Okręgu Wojskowym, a następnie zastępcą szefa Sztabu Generalnego do spraw operacyjnych. Dowódca Śląskiego Okręgu Wojskowego w okresie 19 października 1987 – 4 września 1989. W 1988 otrzymał stopień generała dywizji. W latach 1989–1993 służył na różnych stanowiskach w Sztabie Generalnym i Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.

      Między 10 marca 1997 a 28 września 2000, na mocy decyzji Prezydenta RP, pełnił funkcję szefa Sztabu Generalnego WP. Otrzymał także nominację na stopień generała broni. 23 grudnia 2000 został mianowany przez Prezydenta RP na członka Rady Bezpieczeństwa Narodowego, w której zasiadał do 2005 roku.

      Udział w pacyfikacji Szczecina

      W nocy z 14 na 15 grudnia 1981r. czołgi 12 Dywizji Zmechanizowanej dowodzonej przez płk. Henryka Szumskiego, rozbiły bramy stoczni im. Warskiego w Szczecinie. Za nimi na teren zakładu weszły oddziały ZOMO i funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. Wojsko uzbrojone było w karabiny typu kałasznikow. W długą broń palną wyposażony był również jeden oddział ZOMO. W stoczni znajdowało się około 9 tys. osób.

      Mówi dowódca 12 Dywizji Zmechanizowanej płk. Henryk Szumski, usłyszeliśmy przez megafony – wspomina stoczniowiec Antoni Gitenis. – Pułkownik obiecał, że jeżeli wszyscy opuszczą spokojnie stocznię, to wobec nikogo nie zostaną wyciągnięte konsekwencje. Jeśli nie, nieprzyjemności będą mieć zarówno stoczniowcy, jak i ich rodziny.

      Robotnicy nie stawiali oporu. Mimo to, w ciągu miesiąca od chwili zakończenia protestu, ze stoczni zwolniono około 2 tys. osób. Do więzień i obozów internowania trafił cały komitet strajkowy. Jeden z ówczesnych przywódców strajku, Andrzej Milczanowski, został skazany na 5 lat więzienia.

      – Od chwili ogłoszenia stanu wojennego czekaliśmy w gotowości w lesie w Dołujach – mówi ówczesny podchorąży rezerwy. – Skrzynki z amunicją stały na ziemi w śniegu. Każdy żołnierz miał podejść i wziąć jeden magazynek ze ślepą amunicją i dwa z ostrą. Było ciemno, broń ładowaliśmy w świetle reflektorów samochodowych i szperaczy. Podoficerom i oficerom przełożony powiedział, żeby brali tylko ostrą amunicję, bo potem, może nie być czasu, żeby zmienić magazynki. Szeregowym żołnierzom mówiono, że muszą mieć broń gotową do strzału, bo nie zdążą uciec przed tłumem. Tak straszyła kadra, która powoływała się na swoje doświadczenia z roku 1970. Dowódca zapowiedział mi, że jak nie będę strzelał, to strzeli mi w łeb.

      Honor żołnierza i milicjanta

      . Wieczorem, 12 grudnia, w stoczni zadzwonił telefon. Dzwonię z jednej ze szczecińskich centrali telefonicznych, powiedział w słuchawce kobiecy głos: wojsko wchodzi na centralę, niszczy urządzenia… Głos umilkł

      – Już po ogłoszeniu stanu wojennego, w stoczni, Andrzej Milczanowski zapytał mnie, czy zdaję sobie sprawę z tego, co nam grozi – opowiada Mieczysław Ustasiak, wówczas przewodniczący Regionalnego Komitetu Strajkowego. – Tak, odpowiedziałem. Od pięciu lat więzienia do kary śmierci. Potem jeden z prokuratorów, który nas przesłuchiwał powiedział, że ma tylko nadzieję, że żaden wariat nie zażąda dla nas najwyższego wymiaru kary.

      – Kiedy stocznia została otoczona wygłosiliśmy odezwę do milicjantów stojących po drugiej stronie płotu – przypomina Zdzisław Łakomski, jeden z założycieli “Solidarności” w MO, wówczas prowadzący w stoczni głodówkę. – Tu również są milicjanci, mówiliśmy, a robotnicy walczą o słuszną sprawę. Honor nie powinien pozwolić wam strzelać, brat do brata.

      Wojsko czytało przez megafony dekret o stanie wojennym.

      13 grudnia odezwę do wszystkich służb mundurowych wydał też Regionalny Komitet Strajkowy. Jej autorzy przypomnieli grudzień 1970r. Odwoływali się do honoru polskiego żołnierza i milicjanta.

      Lufami w stocznię

      Po południu, 14 grudnia, w Szczecinie został wstrzymany ruch tramwajowy. Od strony portu do stoczni zaczęly podpływać barki desantowe. Przedsiębiorstwo otoczył 5 pułk 12 DZ, łącznie kilkadziesiąt czołgów i bojowych wozów piechoty.

      – Przy Bramie Kolejowej prosiliśmy dowódców czołgów żeby podnieśli trochę lufy wozów w górę, żeby nie były tak wycelowane w stocznię – mówi Jan Mordasiewicz, stoczniowiec. Trochę podnieśli, ale pamiętam, że na poziomie porucznika nikt nie mógł o tym decydować. Przez megafony wojskowego dżipa podawali komunikat, że mamy natychmiast opuścić stocznię. Padły słowa, że jeżeli tego nie zrobimy, użyją siły.

      – Żołnierze byli głodni, jeszcze niedługo przed atakiem wołali o chleb ze smalcem – wspomina Gitenis. – Jak coś nie zostało w stoczni zjedzone, to im dawaliśmy.

      Czołg się rozpędzał

      Pod bramy podjechały armatki wodne. Strumienie wody odepchnęły stoczniowców w głąb zakładu. Ich ubrania zrobiły się sztywne. Na dworze było siedemnaście stopni poniżej zera.

      – Komitet strajkowy obradował w sali głównej stoczni – mówi Mieczysław Ustasiak. – Atak rozpoczął się o pierwszej w nocy. Wtedy straciliśmy kontakt z bramą. Czekaliśmy, aż po nas przyjdą. Nie mieliśmy żadnej broni, choć były propozycje uzbrojenia. Przyszły kilka dni wcześniej, nie wiem, od kogo. Czy to była prowokacja, czy czyjeś nadgorliwe działanie? Stanowczo powiedzieliśmy: “nie”.

      – Przed bramą główną ustawił się czołg – opisuje Jerzy Sołtysiak, stoczniowiec. – Dwa razy rozpędzał się i wycofywał, za trzecim razem sforsował bramę. Wjeżdżając zniszczył około pół metra tablicy upamiętniającej ofiary grudnia 1970r. Całą załogą z wydziału W-2, montażu maszyn, pobiegliśmy do świetlicy głównej, żeby bronić Milczanowskiego. Na teren stoczni wszedł szpaler wojska. Słyszałem, jak padła komenda “odbezpieczyć broń”.

      – Jakaś studentka, która była w stoczni krzyczała, że mężczyźni nie powinni pozwolić wejść na teren zakładu oddziałom zmilitaryzowanym – wspomina Łakomski. – Było kilka głosów, które nawoływały do oporu. Nie wiadomo, co by się stało, gdyby nie spokój i opanowanie komitetu strajkowego. Milczanowski, Waligórski, Ustasiak.

      – Wszystko zależało od Milczanowskiego – potwierdza Józef Nowocień stoczniowiec. – Wystarczyło, ze ustawiłby psychicznie ludzi na atak. Można przecież było dokręcić do nagrzewnic, takich dmuchaw, rury i działałyby jak miotacze ognia. Na terenie stoczni znajdowały się też butle z tlenem i acetylenem, które grożą wybuchem przy odkręconych zaworach. Ale opór czynny nie miał sensu.

      Po wyłamaniu drzwi do sali głównej, gdzie obradował komitet strajkowy, ZOMO wpadło uzbrojone w długie pałki szturmowe i tarcze (“byli bardziej wystraszeni od nas, a więc niebezpieczni” – mówi Ustasiak). Oddziałem dowodził ppłk. Zbigniew Trzpis. Podobnie jak płk. Szumski, on też obiecał wszystkim, że nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Chwilę później osobiście odprowadzał do milicyjnej suki Milczanowskiego.

      – Panie, pan, były prokurator dopuszcza się pan takich rzeczy? – zapytał zatrzymanego.

      – Pan nic nie rozumie – usłyszał w odpowiedzi.

      Zbigniew Trzpis nie chce rozmawiać o tamtych czasach.

      Pilnuj swojego nosa

      Pewien stoczniowiec zapytał jednego z dowodzących, płk Sobolewskiego, jak to jest, że obiecują, iż nikomu nic się nie stanie, a wiozą ludzi do więzień. Podobno ów wojskowy łączył się w tej sprawie ze sztabem. Podobno mu odpowiedziano, żeby pilnował własnego nosa.

      – Gdyby nie wojsko, milicja nie szarpnęłaby się na stocznię – uważa Milczanowski. – Może pomyślelibyśmy o jakiejś formie oporu? Udział wojska przekreślał cokolwiek.

      – Myślę, że władze do końca nie były pewne reakcji żółnierzy, mimo wszystko wojsko trzymało się jakby z boku konfliktu – twierdzi Ustasiak. – W Gdańsku w więzieniu siedział nawet z nami żołnierz, dowódca skota, który odmówił wykonania rozkazu.

      – W wojsku były dwa roczniki, więcej jednak żołnierzy takich, którzy nie zetknęli się z “Solidarnością” – mówi były podchorąży rezerwy. – Zamknięci w jednostkach, mieli dostęp tylko do odpowiednio preparowanych biuletynów. Obowiązkowo musieli oglądać dziennik telewizyjny i uczestniczyć w spotkaniach, gdzie mówiono im, że “Solidarność” doprowadzi kraj do anarchii i chaosu, a jej działacze chcą wszystkich powywieszać. Ci młodzi żołnierze byli bardzo szczuci przez kadrę na związkowców. Niektórzy mówili, że chcą jak najwięcej tej ostrej amunicji, bo to przez “Solidarność” był 13 grudnia, przez który przedłużono im wojsko.

      Bilans wojskowy

      Po wprowadzeniu stanu wojennego w Szczecinie czołgi 12 Dywizji Zmechanizowanej forsowały jeszcze bramy FAMABUD-u, Zakładów Chemicznych “Police”, stoczni remontowej “Gryfii”, WTECH-u i Polmozbytu na ul. Białowieskiej. Przez wiele godzin otaczały kordonem Zarząd Portu Szczecin-Świnoujście i stocznię “Parnicę”. Na terenie niektórych zakładów zajętych przez wojsko i milicję przez wiele dni stały posterunki wojskowe. Mieszane patrole przeszukiwały przedsiębiorstwa zmuszając do ich opuszczenia najbardziej opornych. W asyście wojska w stoczni im. Warskiego odbyła się wymiana przepustek.

      W 1982r. płk Henryk Szumski awansował do stopnia generała brygady. Wkrótce został mianowany szefem Pomorskiego Okręgu Wojskowego.

      W wolnej Polsce prezydent Aleksander Kwaśniewski mianował go szefem Sztabu Generalnego.

      http://www.przelomy.muzeum.szczecin.pl/materialy/artykuly/1980-1990/539-mowi-szumski-.html

  14. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale znów o nas napisano w Goleniowskiej. Można ciekawych rzeczy się dowiedzieć 😉
    Zgodnie z tym, co tam napisano- w tym roku zaplanowano “Budowę świetlicy wiejskiej w Kopicach (w zeszłym roku remontowaliśmy starą) oraz projekty domu kultury w Stepnicy i świetlicy w Łące- 1,03 mln zł”. Świetlica w Kopicach według oficjalnych danych ma kosztować 660 tysięcy (!) zatem wychodzi, że pozostałe 370 tysięcy to koszt…. DWÓCH PROJEKTÓW!!! Chyba najlepszych architektów w Europie zatrudnia nasza władza. Chociaż na amfiteatrze oszczędzili 😉

  15. Kto to się ostatnio chwalił, że jest już sołtysem od kilkudziesięciu lat? 😀

  16. Nasz wójt pieniędzmi gospodarzyć nie potrafi, za to socjotechnikę opanował do perfekcji! Wystarczy oglądać nagrania sesji rady czy posłuchać spotkania z sołtysami. Radni gdyby nie obowiązek wynikający z prawa to w ogóle by z głosowań zrezygnowali. A sołtysi cóż… Najpierw sami zrezygnowali z funduszu (którym gospodarzą sołectwa) by o mniejsze pieniądze za każdym razem prosić. I jeszcze się tym publicznie na spotkaniu chwalą! Pomijam głupotę rezygnacji z dopłat z budżetu i samodzielnego zarządzania funduszem. Widać niektórzy lubią pod kapcie włazić. Ale w ten sposób gmina tez straciła określone środki. A końcowe “głosowanie” majstersztyk 😉

  17. Jeśli kogoś interesuje historia to warto przeczytać najnowszą książkę likwidatora Wojskowych Służb Informacyjnych pod tytułem “Długie ramię Moskwy”.

    Profesor Zybertowicz tak o niej pisze:

    “Dzięki żmudnej pracy i wielkiej erudycji autora ta książka obala trzy mity. Mit patriotyczności: że w PRL kadra oficerska Wojska Polskiego, z jego tajnymi służbami na czele, nie uległa sowietyzacji. Mit profesjonalizmu: że tajne służby wojska, chociaż może służyły Sowietom, to jednak były sprawne operacyjnie. Mit antylustracyjny: że członkowie PZPR nie byli werbowani na informatorów tajnych służb PRL.”

    Zamówić można w sklepach internetowych i na allegro, koszt to 35zł.

  18. Wielu z Was pewnie nie pamięta, jak obecny wójt z poprzednikiem walczył. Na drzewach można było znaleźć ulotki o tym, że Połonka do donosiciel, który na kolegów donosił. Teraz wiadomo skąd obecny wójta miał te informacje. IPN-u wtedy nie było, także tylko “wtajemniczeni” wiedzieli kto, kiedy i na kogo. Widać “zamienił stryjek….”. Ale mam nadzieję, że “kto mieczem wojuje”…

    • Ten powyżej to prawdziwy PRODUCENT i NADZORCA konfidentów.
      Najpierw selekcja w/g cech psychologicznych.
      Później wrobienie w jakąś aferę, żeby rybka się nie wyślizgnęła z sieci
      a na koniec to już spokojne odbieranie raportów – nawet płacić nie trzeba – wystarczy postraszyć

      a jak już nieprzydatne – to do pieca
      i następny

      można mdłości dostać od samego patrzenia na tę facjatę

    • Kawał kut**a.
      Połonka nie miał wyboru – pracował w porcie, strefa nadgraniczna, powalona komuna na karku.
      Każdy wiedzieł, że nie dało rady nie spowiadać się esbekom mając nawet dom za blisko zalewu. Takie były porąbane czasy.Nikt do Połąki żalu nie miał bo ludzie wiedzieli o co chodzi.

      Ale ten skur**l tym wszystkim ZARZĄDZAŁ, ekspresowe awanse odbierał – a teraz emeryturke większą od pensji pułkownika służby czynnej.

      On doskonale wiedział jaka jest sytuacja Połonki a Połonka nie mógł sam pary z ust puścić na temat tego gn**a bo by jeszcze go oskarżyli o ujawnienia tajemnicy państwowej. Skończony Hołdys.

    • No to czekamy aż Połonkę PUBLICZNIE teraz przeprosi.

    • Nie tylko, że IPNu wtedy nie było.
      9 lat temu nie było w ogóle wiadomo czy kiedykolwiek będzie tak szeroka lustracja (poprzednia ustawa ograniczyła się do posłów, senatorów i innych najważniejszych w Państwie osób).

      On po prostu dodatkowo był przekonany swojej bezkarności.

      No to pytanie na inteligencję – KTO pomagał Andrzejkowi wieszać na drzewach te plakaty oczerniające Połonke? Hmm ? Coś świta? No to teraz skojarzcie to sobie KTO jest obecny na sesjach Rady Gminy …

      Zatkało?
      Przypadek ?:D

      • Ja wiem ! Tomczak – żydowska kanalia zs Stepniczki !

        • Oj chłopie – zbastuj – bo wycieczka z Izraela przyjedzie do nas na fotołowy 😀

        • Grzesiu Wiatrowy – daj sobie siana.
          W Stepnicy jest mieszanka narodowościowa bo to są ziemie odzyskane i ze względu na historię mamy tutaj wiele nacji. Ludzie się już dawno z sobą zżyli, pożenili, robią interesy, są dobrymi sąsiadami. To są NASZE sprawy.

          Jedna taka żmijka jak Ty nie jest w stanie nas skłócić. Sam sobie tylko zrobisz krzywdę – i to na bank. Masz po prostu przestarzałe metody i na nic więcej ciebie nie stać.

          A jak dalej będziesz nawoływać do antysemickich wybryków do wykonamy ten telefon do Tel Avivu i poskarżymy się, że jakiś wiatrakowy próbuję pogromy inicjować – serio :D. Nie trzeba nawet dzwonić – na miejscu jest parę starszych osób to wyślą tę kartkę na święta do Rodziny w USA i po tobie :D.

          Ja bym na twoim miejscu do ciepłych krajów więcej nie jeździł.
          Te egzotyczne choróbska potrafią być paskudne, nieuleczalne i w dodatku można to na rodzinę przenieść.

        • Wiatrakowy Rycerz z Mierzyna chce zafundować dzieciom z Jarszewka PADACZKĘ i inne schorzenia neurologiczne. Farma wiatrowa Rycerza jest w bezpośrednim sąsiedztwie wsi.

          Ciekawe jak to się ma do jego “członkowstwa” i ideałów Bractwa.
          No ale jak ktoś się Hołdysem urodził to ka$$$a na pierwszym miejscu i nawet diabłu cyroraf się podpisze.

          O zgubnym wpływie wiatraków na zdrowie dzieci i kobiet w ciąży mówi Pan Profesor Jurkiewicz w swoim wykładzie w tym artykule: http://nowa-stepnica.x25.pl/2012/02/13/skandal-wyganowski-ma-za-nic-protesty-mieszkancow-w-sprawie-wiatrakow-i-dalej-wydaje-nasze-pieniadze/

          • Posłowie PO Michał Szczerba i Ireneusz Raś zostali wykluczeni z szeregów Zakonu Rycerzy Kolumba. Jest to skutek m.in. piątkowego głosowania w Sejmie, gdzie obaj głosowali przeciwko poprawce do Ustawy „Prawo prywatne międzynarodowe”.

            W piątek, podczas głosowania w Sejmie większością 1 głosu została odrzucona poprawka do Ustawy „Prawo prywatne międzynarodowe”. Poprawka postulowała wpisanie do ustawy jasnego stwierdzenia, że małżeństwem w rozumieniu projektu ustawy winien być tylko związek kobiety i mężczyzny oraz aby nie stosować przepisów prawa obcego regulujących związki osób tej samej płci. Za odrzuceniem poprawki głosowała m.in. większość posłów PO.

            Komunikat Zakonu Rycerzy Kolumba w tej sprawie:

            Komunikat o wykluczeniu z Zakonu Rycerzy Kolumba posła Michała Sczerby (PO) i posła Ireneusza Rasia (PO)

            Działając na podstawie Statutu Rycerzy Kolumba w dniu 05.02.2011 poseł Michał Szczerba (PO) i poseł Ireneusz Raś (PO) zostali wykluczeni z szeregów Rycerzy Kolumba.

            Nastąpiło to po powzięciu wiarygodnych informacji i rzetelnych dowodów, iż poseł Michał Szczerba będący Rycerzem Kolumba, m.in. w dniu 04.02.11. podczas głosowania w sejmie zachował się w sposób nie licujący z postawą Rycerza Kolumba: m.in. głosując przeciwko poprawce do Ustawy “Prawo prywatne międzynarodowe” (19-ta poprawka dodająca art. 54a), aby małżeństwem w rozumieniu projektu ustawy był tylko związek kobiety i mężczyzny oraz aby nie stosować przepisów prawa obcego regulujących związki osób tej samej płci oraz za całą ustawą po odrzuceniu tej poprawki.

            Podobnie poseł Ireneusza Raś – będący Rycerzem Kolumba – głosował za Ustawą “Prawo prywatne międzynarodowe” po odrzuceniu przez Sejm 19-tej poprawki mającej dodać art. 54a: “aby małżeństwem w rozumieniu projektu ustawy był tylko związek kobiety i mężczyzny oraz aby nie stosować przepisów prawa obcego regulujących związki osób tej samej płci”.

            Podobne akty nieprzestrzegania rycerskich zasad i Statutu miały już miejsce ze strony obu posłów w przeszłości, m.in. podczas głosowań nad projektem ustawy zw. „contra-in vitro” w dn. 10.09.09 i 06.05.10, kiedy to poseł M. Szczerba głosował za odrzuceniem tego obywatelskiego projektu, zaś poseł Ireneusz Raś nie wziął udziału w tych głosowaniach. Ponadto w wypowiedziach publicznych obaj posłowie często dawali wyraz swym poglądom znacząco odbiegającym od prezentowanych przez Kościół i Rycerzy Kolumba np. poseł Ireneusz Raś w „Gościu Niedzielnym z 16.01.11 wypowiedział się de facto przeciwko całkowitej ochronie życia.

            Powyższe fakty całkowicie uzasadniają podjętą decyzję o wykluczeniu.

            W związku ze złamaniem rycerskich obowiązków zawartych m.in. w Statucie Rycerzy Kolumba (w szczególności §21) obaj posłowie zostali tym samym w trybie natychmiastowym wykluczeni z szeregów Rycerzy Kolumba i od tej pory nie mają prawa uczestniczyć w zebraniach roboczych Rycerzy Kolumba, korzystać z praw i przywilejów członka Rycerzy Kolumba lub uczestniczyć jako członek w jakichkolwiek działaniach Rycerzy Kolumba. Ponad to nie mogą się oni przedstawiać jako członek Rycerzy Kolumba oraz używać nazwy lub godła Zakonu.

            Arkadiusz Urban
            p.o. Delegata Krajowego
            Sekretarz Rady Krajowej
            Zakonu Rycerzy Kolumba w Polsce

            STATUT:
            http://klubpolski.mixxt.us/networks/files/download.53782

            • Ten Pan z Mierzyna powinien sam wystąpić z tej organizacji bo przynosi jej sromotny wstyd a nie powinien zmuszać swoich przełożonych aby oni go usuneli. On doskonale zdaje sobie sprawę, że wiatraki są szkodliwe dla ludzi, szczególnie dzieci, kobiet w ciąży, osób starszych. A pomimo to z uporem godnym lepszej sprawy chce ten wiatrak stawiać ludziom prosto nad głową. Co to za katolik? Gdzie ten Pan wyczytał, że wolno niszczyć przyrodę – choćby te nasze bieliki? Co Panu daje prawo do wykorzystywania niewiedzy ubogich ludzi!?

              Niech się Pan opamięta póki czas! Niech Pan przeczyta te SŁOWA:

              Bóg ukarze wszystkich gnębicieli ubogich, a nigdy nie zapomni im tego co zrobili według ich dobra i według świadectwa jakie Bóg nakazał.

              Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i MAMONIE.

              • A nie zastanawia was jak ten niby żarliwy wiatrowy katolik tak szybko sie dogadał z wójtem komunistą i tajniakiem jak ze swoim? Może oni z tej samej Parafii?

        • Barzyk nie napinaj się tak na ten wiatrak bo ci żyłka pęknie.

  19. Tu macie “ważnych” UBeków, TWków i innych wsioków hurtem:
    Wyganowski na zaszczytnym miejscu nr. 1635 (alfabetycznie)

    http://infonurt3.com/index.php?option=com_content&view=article&id=761:1706-agentow-sb-dale-na-stanowiskach-publicznych&catid=35:polska&Itemid=58

    skopiujcie sobie – zawsze może się przydać gdyby men*y chciały was sponiewierać.

  20. “Mam … wyższe wykształcenie w zakresie prawa, administracji i nauk politycznych” 😀

    – w zakresie łamania prawa bez ponoszenia konsekwencji – czyt. SB
    – administracji – konfidentami i prowokatorami
    – dawania nauk “politycznym”

    ha ha ha ha ha 😀

    Oj ziutek – ale poleciałeś w kosmos z tą ulotką …

  21. A tak się chował za plecami WOP-istów, zwykłych, uczciwych żołnierzy.

    • Po co te kłamstwa że ktoś się chował za plecami WOP. Przecież on pracował w WOP -ie . Zwiad WOP był służbą w strukturach WOP wiec niech ktoś nie pisze, że tak nie było.
      Ktoś pisze coś o ustawie ? Zaliczani są do tych służb również pracownicy PESEL ,biur adresowych i przedszkolanki ale ustawa jest ustawą prawda? Jeżeli uważa się, że ktoś taki pełniąc służbę popełnił przestępstwo to powinien powiadomić organów ścigania sądu nie opowiadać poglądów takich czy innych .
      Nie słychać aby sąd go skazał za jakieś przestępstwa prawomocnym wyrokiem

    • Rzekomo Zwiad WOP, to nie były Wojska Ochrony Pogranicza ?
      A co to miało być ufoludki ?
      To było w strukturach WOP a nie innej formacji i też było WOP-em.
      Czy on w związku z tym popełnił jakieś przestępstwo i był skazany za to prawomocnym wyrokiem ?
      Może o tym ktoś napisze bo sama praca w WOP to jeszcze nie przestępstwo.

      • Taki był pracowity że go że służby
        odesłali na emeryturkę zamiast awansu
        Teraz sam siebie awansuje na Burmistrza
        Zapominałeś czy nie doczytałeś

      • Co robił w WPO wiemy chociażby po tematach jego prac dyplomowej i magisterskiej. Szczególnie magisterska daje obraz “zadań wojskowych”, bo była pisana na PRZYKŁADACH (co wynika z samego już tytułu)- dla niezorientowanych chodzi o zwrot “w ramach spraw obiektowych”. I nie chodziło tutaj o fortyfikacje tylko o żywych ludzi, którym komuchy łamały życia!!!
        Praca dyplomowa napisana w 1979 r. przez Andrzeja Wyganowskiego w Wyższej Szkole Oficerskiej MSW im. Feliksa Dzierżyńskiego pt.: “Socjologiczny aspekt współpracy z siecią tajnych współpracowników w warunkach Pomorskiej Brygady Wojsk Ochrony Pogranicza w latach 1970-1978”. Materiały sygn. IPN Bu 001708/654, IPN Bu 1509/1176.
        Praca magisterska napisana w 1985 r. przez Andrzeja Wyganowskiego w Instytucie Kryminalistyki i Kryminologii Akademi Spraw Wewnętrznych w Warszawie pt.: “Modelowe cechy kandydatów na tajnych współpracowników wykorzystywanych do zabezpieczenia przedsiębiorstw połowów dalekomorskich i usług rybackich “Gryf”, “Odra” i “Transocean” przez Pomorską Brygadę Wojsk Ochrony Pogranicza w ramach spraw obiektowych. Wybrane zagadnienia”. Materiały sygn. IPN Bu 1510/1555.
        Popytaj ludzi, którzy pracowali wówczas w tych zakładach co myślą o naszym wójcie. Mi te historie włos na głowie do dzisiaj jeżą….

  22. Jestem pod wrażeniem.
    Jest się czym pochwalić.

    Tylko czemu taka niska ranga …. wójt.

  23. Wiecie co…. takim powinni dac emeryture w kwocie ok 650zł max,lub w ogóle nie dawac.Przez niego cierpiało i cierpi pewnie wiele rodzin

    • Na dwóch etatach robił 😀
      Oficjalnie w WOP.

      Dlatego emeryturka grubo ponad 10 tys. zł.
      Jeszcze mu czas “studiów” wliczyli w okres “pracy”.

      • studia “wliczają” wszystkim…

      • Przyznajcie, że takiego wodza jak ma gmina Stepnica, niejedna gmina chciałaby mieć, Już tak wciąż nie narzekajcie na wszystko. Przyjeżdżają gości są zachwyceni, turyści zauroczeni, a niektórzy z Was to totalna krytyka wszystkiego co się rusza i tego co się nie rusza.
        No znowu nie mam racji, wyślijcie mnie do psychiatry bo to wam najlepiej wychodzi.
        Spokojnej nocy

  24. Cytat z artykułu:” Formalnie WOP był departamentem Ministerstwa Obrony Narodowej.”
    WOP był formacją powstałą z dawnego KBW (Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego).
    Poniżej cytat z Wikipedii.
    “Zgodnie z zarządzeniem premiera z 24 czerwca 1965 roku Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego do końca 1965 r. uległ rozwiązaniu, a jego jednostki, przemianowane na oddziały Wojsk Obrony Wewnętrznej weszły w skład tworzącego się systemu Obrony Terytorium Kraju.”
    Zgodnie z prawem obowiązującym w RP oświadczenie lustracyjne jest dokumentem, który niejako “rozgrzesza” z postępowania w latach 44-89. Organ badający oświadczenie lustracyjne Andrzeja Wyganowskiego uznał je i dalsza dyskusja w tym temacie jest dziwna.
    Oświadczenia lustracyjne są ogólnodostępne na stronach IPN.

    • Postępowanie lustracyjne nikogo nie rozgrzesza, to nie spowiedź 😉
      Podejmuje sie postępowanie w przypadku podejrzenia kłamstwa lustracyjnego, tzn, gdy ktoś chce fakt współpracy ukryć. Pan Wyganowski nie ukrył, stwierdza, że był współpracownikiem służb w rozumieniu tej ustawy. Do rozgrzeszenia jeszcze długa droga.

      • Jak nie chciał ukryć jak właśnie chciał?
        A mówił o tym pierwszy raz zostając wójtem? NIE

        A mówił jak drugi? Też nie. Złożył w ostatniej chwili oświadczenie do IPNu aby go nie rozłożyli na kłamstwie lustracyjnym – wtedy już takie sytuacje były znany i głośne. Zabezpieczał tyły.

        Oczywiście tym też się LUDZIOM nie pochwalił – formalności – oooo tak! Ale ani grama więcej!
        Dalej zgrywał głupa, że niby wszystkich WOPistów lustrują – jaka to głupota! – przecież oni tylko granicy pilnowali terefere. No jasne

        Trzecim razem – to samo. Ludzie nie sprawdzą, uwierzą na słowo itd.

    • @Wieńczysław

      “Zgodnie z prawem obowiązującym w RP oświadczenie lustracyjne jest dokumentem, który niejako „rozgrzesza” z postępowania w latach 44-89. Organ badający oświadczenie lustracyjne Andrzeja Wyganowskiego uznał je i dalsza dyskusja w tym temacie jest dziwna.
      Oświadczenia lustracyjne są ogólnodostępne na stronach IPN.”

      Proszę nie manipulować i dezinformować zaciemniając dodatkowo obraz sytuacji wklejkami z wikipedii bez związku z omawianym tematem.

      Lepiej trzymajmy się faktów:

      1. Zgodnie z prawem złożenie oświadczenie lustracyjnego nie jest absolutnie żadnym “rozgrzeszeniem” a PRAWNYM OBOWIĄZKIEM wynikającym z Ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (tj. Dz. U. z 2007r. Nr 63, poz. 425, z późn. zm.)

      2. W/w obowiązkowi podlega szeroka kategoria osób – w tym kandydaci na wójtów (ale też np. dyrektorzy szkół publicznych!). To żadna ŁASKA ani GEST. Za gest dobrej woli można by jedynie uważać jedynie dobrowolne oświadczenie osoby NIE PODLEGAJĄCEJ rygorom w/w Ustawy.

      3. Nie złożenie lub złożenie fałszywego oświadczenia lustracyjnego jest zagrożone całkiem konkretną karą – w okresie 10 lat od uprawomocnienia się orzeczenia sądu, stwierdzającego fakt złożenia przez osobę lustrowaną niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego, osoba, wobec której wydano to orzeczenie, nie może pełnić funkcji publicznych.

      4. Powód tak restrykcyjnego traktowania takich osób jest wyjaśniona w PREAMBULE do w/w Ustawy:

      Stwierdzamy, że praca albo służba w organach bezpieczeństwa państwa komunistycznego, lub pomoc udzielana tym organom przez osobowe źródło informacji, polegające na zwalczaniu opozycji demokratycznej, związków zawodowych, stowarzyszeń, kościołów i związków wyznaniowych, łamaniu prawa do wolności słowa i zgromadzeń, gwałceniu prawa do życia, wolności, własności i bezpieczeństwa obywateli, była trwale związana z łamaniem praw człowieka i obywatela na rzecz komunistycznego ustroju totalitarnego. Mając na względzie powyższe, a także konieczność zapewnienia obsady funkcji, stanowisk i zawodów wymagających zaufania publicznego przez osoby, które swoim dotychczasowym postępowaniem dają i dawały w przeszłości gwarancje uczciwości, szlachetności, poczucia odpowiedzialności za własne słowa i czyny, odwagi cywilnej i prawości, oraz ze względu na konstytucyjne gwarancje zapewniające obywatelom prawo do informacji o osobach pełniących takie funkcje, zajmujących takie stanowiska i wykonujących takie zawody, stanowi się, co następuje:

      TAK UJĄŁ TO SEJM RP

      zaufanie publiczne,
      gwarancje uczciwości,
      szlachetność,
      poczucie odpowiedzialności za własne słowa i czyny,
      odwaga cywilna i prawość

      O TO CHODZI

      To jest to COŚ co Pan wójt bardzo, bardzo, bardzo chciałby mieć, i to z całych sił – to widać, ale … niestety podlega to publicznej ocenie i … to nie ON tutaj decyduje.

      Trzymajmy się więc faktów bo byli ubecy, tewuki i innej maści pożyteczni idioci dość już nawypisywali głupot w internecie. Obowiązuje jednak – Ustawa – a nie czyjeś pobożne życzenia.

      Ludzi mają PRAWO wiedzieć takie rzeczy i proszę nikogo tutaj Wieńczysławie nie uciszać.

  25. To ci dopiero stary czzerwony dzik

Dodaj komentarz

Optionally add an image (JPEG only)